Klient ogląda produkt, dodaje go do koszyka i wychodzi. Po kilku dniach widzi reklamę tego samego sklepu, wraca i kupuje. W raporcie pojawia się konwersja z remarketingu. Czy reklama rzeczywiście przekonała go do zakupu?
Możliwe. Ale równie dobrze klient mógł wrócić sam: zapamiętał sklep, czekał na wypłatę albo potrzebował chwili na porównanie ofert. Sam fakt, że zobaczył reklamę przed zakupem, nie rozstrzyga, jaki wpływ miała ona na decyzję.
To najważniejsze pytanie przy ocenie remarketingu Google Ads. Kampania może skutecznie przypominać o ofercie osobom, które potrzebują więcej czasu. Może też docierać głównie do klientów, którzy i tak mieli kupić, a następnie przypisywać sobie część ich zakupów. Jak odróżnić te sytuacje?
Co to jest remarketing w Google Ads?
Remarketing pozwala ponownie kierować reklamy do odbiorców, którzy wcześniej weszli w kontakt z firmą, na przykład odwiedzili jej stronę lub korzystali z aplikacji. W zależności od konfiguracji mogą to być osoby, które obejrzały konkretną kategorię, sprawdziły produkt albo rozpoczęły zakup.
Remarketing dynamiczny Google Ads idzie o krok dalej: reklama może zawierać produkty lub usługi powiązane z tym, co użytkownik wcześniej oglądał. W przypadku sklepu wymaga to między innymi odpowiednio przygotowanych danych o produktach oraz poprawnego przekazywania informacji o działaniach użytkownika. Szczegóły opisuje dokumentacja remarketingu dynamicznego Google.
Brzmi jak prosty sposób na odzyskanie utraconej sprzedaży. Tyle że odwiedzenie strony nie zawsze oznacza zamiar zakupu. Ktoś mógł trafić przypadkiem, sprawdzać ofertę dla innej osoby albo już kupić produkt w innym miejscu. Dlatego skuteczność remarketingu zależy przede wszystkim od tego, do kogo, kiedy i z jakim komunikatem kierujemy reklamę.
Kiedy remarketing rzeczywiście może pomóc?
Największy sens ma wtedy, gdy po pierwszej wizycie pozostaje konkretna przeszkoda, którą kolejny kontakt może pomóc usunąć.
Wyobraźmy sobie klienta, który oglądał kilka modeli urządzenia, ale nie wiedział, czym się różnią. Pokazanie mu po tygodniu dokładnie tego samego zdjęcia z hasłem „Kup teraz” może niewiele zmienić. Reklama prowadząca do porównania modeli albo strony z odpowiedziami na najczęstsze pytania ma większą szansę pomóc mu w podjęciu decyzji.
Podobnie w usługach. Osoba, która przeczytała opis oferty, może jeszcze potrzebować informacji o przebiegu współpracy, terminach, kosztach lub doświadczeniu wykonawcy. Remarketing daje możliwość przypomnienia o firmie i skierowania jej do treści, której wcześniej nie widziała.
Najbardziej uzasadnione zastosowania to zwykle:
- powrót do przerwanego zakupu, gdy klient nie sfinalizował koszyka;
- przypomnienie o produkcie wymagającym porównania i namysłu;
- pokazanie odpowiedzi na pytania, które często blokują kontakt;
- przedstawienie konkretnego zastosowania lub realizacji osobie rozważającej usługę;
- dotarcie do odbiorcy w okresie, w którym decyzja nadal może być aktualna.
Czy każda taka kampania przyniesie dodatkową sprzedaż? Nie. Powyższe sytuacje wskazują, gdzie warto jej szukać, a nie gwarantują wyniku.
Dlaczego nie warto kierować tej samej reklamy do wszystkich odwiedzających?
Osoba, która przez kilka sekund była na stronie głównej, daje inny sygnał niż ktoś, kto wracał do tej samej oferty, czytał specyfikację i rozpoczął formularz. Umieszczenie ich w jednej grupie odbiorców utrudnia zarówno dobór reklamy, jak i ocenę efektów.
Warto zacząć od pytania: co wiemy o intencji użytkownika na podstawie jego działania? Obejrzenie artykułu to słabszy sygnał zakupowy niż rozpoczęcie zamówienia. Wypełnienie formularza i przejście na stronę potwierdzenia jest z kolei powodem, by zastanowić się nad wykluczeniem tej osoby z kampanii pozyskującej nowe zapytania.
Segmenty powinny odpowiadać rzeczywistym różnicom w procesie zakupu. Dla sklepu może to być podział na osoby oglądające produkty, porzucające koszyk i dotychczasowych kupujących. Dla firmy usługowej: odwiedzających blog, czytających stronę usługi oraz osoby, które rozpoczęły kontakt. Szczegółowość podziału trzeba jednak dopasować do skali ruchu i dostępnych danych. Bardzo małe grupy mogą utrudnić prowadzenie i ocenę kampanii.
Równie istotne są wykluczenia. Jeśli kampania ma odzyskać niedokończony zakup, zwykle nie powinna wciąż namawiać do niego osób, które już kupiły. Jeśli ma pozyskać nowe zapytanie, trzeba sprawdzić, czy reklamy nie trafiają do osób, które już wysłały formularz. Wyjątkiem mogą być celowo zaplanowane działania do obecnych klientów, ale to inny cel i powinien być oceniany osobno.
Jak długo przypominać klientowi o ofercie?
Nie ma jednej liczby dni, która sprawdzi się w każdej branży.
Ktoś wybierający produkt potrzebny na najbliższy weekend może podjąć decyzję szybko. Firma porównująca dostawców systemu informatycznego może wracać do tematu przez tygodnie lub miesiące. Długość okresu, przez który odbiorca pozostaje w grupie remarketingowej, powinna wynikać z cyklu decyzji, a nie z ustawienia wybranego bez analizy.
Warto sprawdzić, po jakim czasie od pierwszej wizyty klienci zwykle kupują lub wysyłają zapytanie. Potem porównać wyniki dla osób, które wracają szybko, z wynikami osiąganymi po dłuższym czasie. Jeśli reklama produktu oglądanego kilka miesięcy temu nadal trafia do użytkownika, czy odpowiada na jego aktualną potrzebę?
Trzeba też obserwować częstotliwość wyświetlania reklam. Wielokrotne pokazywanie tej samej kreacji w krótkim czasie może zwiększać koszt bez proporcjonalnej korzyści i męczyć odbiorcę. Możliwości kontroli częstotliwości zależą od typu kampanii, dlatego warto sprawdzić dostępne ustawienia i dane dla konkretnej konfiguracji konta.
Kiedy remarketing tylko poprawia liczby w raporcie?
Najczęstszy przypadek dotyczy kampanii, która pojawia się na końcu ścieżki zakupowej. Klient już zna markę, wybrał produkt i zamierza wrócić. Po drodze widzi lub klika reklamę. Platforma przypisuje kampanii udział w konwersji, ale to nie dowodzi, że bez tej reklamy zakup by nie nastąpił.
Nie oznacza to, że raport Google Ads jest błędny. Oznacza, że odpowiada na określone pytanie: którym interakcjom reklamowym przypisano konwersję według przyjętych zasad pomiaru? Właściciela firmy często interesuje inne: ile dodatkowych zakupów kampania spowodowała?
To dwie różne rzeczy.
Google Ads może korzystać z atrybucji opartej na danych, która rozdziela udział w konwersji między interakcje z reklamami na podstawie danych z konta. Jest to bardziej złożony sposób przypisania zasług niż przyznanie całej wartości ostatniej interakcji, ale nadal nie jest sam w sobie eksperymentem pokazującym, co stałoby się bez kampanii. Tak Google opisuje działanie atrybucji opartej na danych.
Na co warto zwrócić szczególną uwagę?
Reklamy trafiają głównie do osób bardzo bliskich zakupu. Kampania może mieć znakomity współczynnik konwersji, ponieważ dociera do wybranej grupy, która już dobrze zna sklep. To wartościowa informacja o odbiorcach, ale za mało, by przypisać reklamie cały efekt.
W grupie pozostają dotychczasowi klienci. Jeśli celem jest pozyskanie nowych zamówień, trzeba wiedzieć, jaka część sprzedaży pochodzi od nowych osób, a jaka od tych, które kupowały wcześniej.
Mierzymy zdarzenie, które nie jest celem biznesowym. Wysłanie formularza, kliknięcie numeru telefonu i zakup to różne działania. Jeśli za główną konwersję uznamy każde drobne zdarzenie, wynik kampanii może wyglądać lepiej, niż wygląda sprzedaż.
Porównujemy wyniki z różnych narzędzi bez sprawdzenia definicji. Google Ads, GA4 i system sklepu mogą pokazywać inne liczby, bo inaczej przypisują źródła, liczą zdarzenia lub stosują różne okna czasowe. Różnica sama w sobie nie przesądza o błędzie. Najpierw trzeba ustalić, co dokładnie pokazuje każdy raport.
Czy wysoki ROAS remarketingu oznacza, że warto zwiększyć budżet?
Nie zawsze.
Załóżmy, że kampania remarketingowa kosztowała 1000 zł, a Google Ads przypisał jej zakupy o wartości 10 000 zł. Raport pokazuje ROAS 10. To mówi nam, jaka wartość konwersji została przypisana do kosztu reklam. Nie mówi, czy bez tych reklam sprzedaż byłaby mniejsza o 10 000 zł.
Przy zwiększaniu budżetu można szybko dotrzeć do granicy grupy odbiorców. Dodatkowe wydatki będą wtedy częściej oznaczać kolejne wyświetlenia tym samym osobom, a nie dotarcie do nowych potencjalnych klientów. Wysoki ROAS z niewielkiego budżetu nie musi więc utrzymać się po jego podwojeniu.
Decyzję warto oprzeć na szerszym obrazie: marży, liczbie nowych klientów, całkowitej sprzedaży sklepu, kosztach wszystkich kampanii i tym, czy po uruchomieniu lub zmianie remarketingu poprawił się wynik całego biznesu. Pomocna może być też analiza tego, co wpływa na skuteczność kampanii Google Ads i jak ją mierzyć.
Jak sprawdzić, czy remarketing daje dodatkową sprzedaż?
Najmocniejszą odpowiedź daje dobrze zaplanowane porównanie z grupą, która nie widziała reklam remarketingowych, o ile skala kampanii i dostępne narzędzia pozwalają taki test przeprowadzić. Chodzi o sprawdzenie, czy odbiorcy reklam kupowali częściej niż porównywalni odbiorcy bez kontaktu z kampanią. Samo zestawienie wyników „przed” i „po” jest słabsze, bo w międzyczasie mogły zmienić się ceny, sezon, promocje lub inne działania marketingowe.
Nie każda firma ma warunki do przeprowadzenia wiarygodnego eksperymentu. Nadal można jednak zadawać raportom lepsze pytania:
- Czy po uruchomieniu kampanii wzrosła całkowita liczba zakupów lub wartościowych zapytań, a nie tylko liczba konwersji przypisanych remarketingowi?
- Jaki udział w zakupach mają nowi klienci?
- Czy wyniki są lepsze również po uwzględnieniu marży i całego kosztu pozyskania klienta?
- Co dzieje się po ograniczeniu kampanii w wybranym segmencie lub okresie?
- Czy osoby z grupy remarketingowej otrzymują informację, która pomaga im podjąć decyzję?
Takiej analizy nie powinno się sprowadzać do jednego wskaźnika. Remarketing może wspierać sprzedaż, choć nie zawsze otrzyma pełny udział w konwersji. Może też wyglądać świetnie w panelu, a mieć niewielki wpływ na łączny wynik firmy.
Co zrobić, żeby reklama dawała powód do powrotu?
Przypomnienie ma sens, ale nie musi być jedyną treścią reklamy.
Jeśli klient porzucił koszyk, warto zastanowić się, czego mogło mu zabraknąć. Jasnej informacji o dostawie? Terminu realizacji? Możliwości zwrotu? Pewności, że wybrany produkt pasuje do jego potrzeb? Reklama może odsyłać do odpowiedzi na te pytania. Nie trzeba automatycznie proponować rabatu, szczególnie jeśli klienci regularnie kupują bez niego.
Przy usługach cykl decyzji bywa dłuższy. Osobie, która odwiedziła stronę kampanii Google Ads, bardziej niż powtórzony komunikat „Skontaktuj się z nami” może pomóc wyjaśnienie zakresu obsługi, sposobu mierzenia wyników lub przykład realizacji. Podobnie w sklepie: użytkownik porównujący kilka produktów może skorzystać z porównania ich zastosowań, a nie z kolejnej reklamy tego samego zdjęcia.
Dobre pytanie przed przygotowaniem kreacji brzmi: co odbiorca wie już po pierwszej wizycie, a czego nadal potrzebuje, by zdecydować?
Czy remarketing dynamiczny zawsze będzie lepszy od zwykłego?
Nie. Jego przewagą jest możliwość dopasowania reklamy do oglądanych produktów lub usług, ale taki mechanizm wymaga poprawnych danych. Jeśli identyfikatory produktów na stronie nie zgadzają się z danymi w feedzie albo feed zawiera nieaktualne ceny i niedostępne produkty, dopasowanie może zawieść. Przed oceną wyników trzeba więc sprawdzić zarówno kampanię, jak i jakość przekazywanych danych.
Warto też pamiętać o sytuacji odbiorcy. Pokazanie dokładnie oglądanego produktu może być przydatne, gdy klient chce do niego wrócić. Jeśli dopiero porównuje kilka rozwiązań, lepsza może być reklama wyjaśniająca różnice między nimi.
Format reklamy jest narzędziem. O tym, czy pomaga, decydują trafność komunikatu, moment jego pokazania i poprawność pomiaru.
O czym trzeba pamiętać przed uruchomieniem remarketingu w Polsce?
Remarketing opiera się na wykorzystaniu danych odbiorców do personalizacji reklam. Dlatego przed uruchomieniem kampanii trzeba sprawdzić sposób zbierania zgód, działanie tagów oraz zgodność konfiguracji z wymaganiami Google i przepisami obowiązującymi dla użytkowników, do których kierujemy reklamy. Nie wystarczy mieć banera cookies, jeśli jego wybory nie są prawidłowo przekazywane do narzędzi reklamowych.
Trzeba również upewnić się, że mierzenie zakupów lub zapytań działa poprawnie, a listy odbiorców zawierają osoby, które miały się na nich znaleźć. Źle skonfigurowane zdarzenia mogą sprawić, że reklamy zobaczą niewłaściwi użytkownicy albo że kampania będzie optymalizowana pod niewłaściwy cel.
To etap, którego nie warto pomijać. Nawet najlepsza kreacja nie naprawi błędnych danych wejściowych.
Kiedy warto uruchomić remarketing Google Ads?
Wtedy, gdy wiesz, do kogo chcesz wrócić, dlaczego ta osoba mogła nie podjąć decyzji i co nowego możesz jej przekazać. Dobrze zaplanowany remarketing pomaga przypomnieć o ofercie, rozwiać wątpliwości i ułatwić powrót do zakupu lub rozmowy.
Trzeba jednak oddzielać konwersje przypisane kampanii od sprzedaży, którą kampania rzeczywiście pomogła wygenerować. Wysoki ROAS jest powodem, by przyjrzeć się wynikom bliżej, a nie automatycznym dowodem, że każda wydana złotówka przyniosła dodatkowy przychód.
Jeśli chcesz ocenić, czy remarketing w Twojej firmie dociera do właściwych osób i realnie wspiera sprzedaż, punktem wyjścia powinien być przegląd odbiorców, wykluczeń, pomiaru konwersji i wyników całego konta. Zobacz, jak podchodzimy do prowadzenia kampanii Google Ads.
Na skróty
Podobne artykuły
Remarketing Google Ads: kiedy pomaga odzyskać klienta, a kiedy tylko zawyża wynik kampanii?
Przeczytaj cały insightProwadzenie kampanii Google Ads - ile to kosztuje i jak wygląda współpraca z agencją?
Przeczytaj cały insightSkontaktuj się Z NAMI
Masz sklep, usługę albo markę, którą chcesz realnie rozwinąć w internecie?
Przejdź do prostego formularza kontaktowego i napisz, czego dziś potrzebujesz.
Wrócimy z konkretną propozycją dalszych działań oraz terminem krótkiej rozmowy.